New power, new possibilities!

Witajcie! Na campie moje życie nabiera zawrotnego tempa. Rzadko jest tutaj chwila, żeby odpocząć i chyba właśnie dlatego dzień mija tu zanim się rozpocznie. Wiele rzeczy mi się podoba, ale są i takie, które irytują, jednak każda praca ma swoje plusy i minusy i do tego trzeba się przyzwyczaić. Nie mam nic przeciwko harówce, bo dzięki temu wiem, że żyję, uczę się nowych rzeczy, poznaję ludzi, integruję się i dzięki temu coraz bardziej czuję się jak u siebie. Dzieci są wspaniałe, urocze i kochane. Moje pierwsze zajęcia wcale nie zakończyły się katastrofą ;d , poszło lepiej niż się spodziewałam. Najważniejsze, że maluchy nie miały problemów ze zrozumieniem mnie i dość szybko opanowały choreografie. Niektórym grupom szło bardziej opornie, ale trening czyni mistrza i szybko nauczyliśmy się tańca do "Cotton Eye Joe" oraz podstaw square dancingu;). W trakcie maluchy zaproponowały, iż pokażą mi łatwiejszą wersję układu, więc zaprosiłam je na przód sali i razem uczyłyśmy układu resztę dzieci. To było wspaniałe doświadczenie! Pracuje się zupełnie inaczej niż z dorosłymi i sama nie wiem czy nie przyjemniej ;D. Maluszki były w wieku od ok. 6-9 lat. Przeprowadziłam trzy zajęcia poranne, które trwały po 35 minut, a na zakończenie dnia wszystkie moje grupy zebrały się w wielkim dining hallu, aby pokazać czego nauczyły się wcześniej i poznać nowe układy. Animacje przeprowadzałam razem z kilkoma innymi osobami z naszego staffu. Po kilku piosenkach country nasza zabawa przerodziła się jednak w ogromną dyskotekę ;d. Koleżanka dbała o dobrą atmosferę puszczając skoczne piosenki z playlisty, a ja razem z innymi animatorami bawiłam się z dziećmi. Nie było ustalonego planu. Wszystko działo się spontanicznie i było w tym dużo improwizacji, ale to właśnie o to chodzi! Zawsze trzeba dostosować się do sytuacji, a obserwowanie dzieci, ich reakcji i potrzeb zawsze powinno doprowadzić do celu. Uważam, iż nasza modyfikacja "line dance" zakończyła się sukcesem. Bardzo chciałabym jednak podziękować całemu naszemu sztabowi;). Bez Was nie byłoby tak ciekawie i emocjonująco! Thank you!!! ;) Po pierwszym dniu zajęć z dziećmi stwierdzam, że nawet jeśli masz gotowy plan i idzie Ci całkiem dobrze, to zawsze lepiej zaangażować w swoją pracę dzieci, jest wtedy dużo ciekawiej i masz pewność, że maluchy będą się dobrze bawić, a mogą przy okazji wiele nauczyć;).
Na kolejny turnus dzieci czekamy do następnego weekendu, gdyż dzisiaj nasze grupy kończą swoją przygodę z campem i wracają do domów. Dopiero od 24 czerwca będziemy mieć tutaj stałe obozy dzieci, które przyjeżdżają na dwa tygodnie. Organizacja pracy na pewno będzie wyglądać wtedy inaczej i będzie jeszcze mniej wolnego czasu, ale i tak nie mogę się doczekać. Dzieci dodają tyle radości i siły, że można chociaż na chwilę zapomnieć o swoich problemach i poczuć się tak, jak czuło się jakieś 15 lat temu :D. Kolejny post postaram się napisać niedługo, ale kiedy dokładnie, tego nie mogę przewidzieć.
Pozdrawiam Was gorąco i... idę popracować! ;)

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Tournee po krainie bajkowych widoków

Lekkie przekąski na uczelnię/ do pracy...

Jak się spakować na dłuższy wyjazd - praktyczne wskazówki