niedziela, 15 stycznia 2017

Fit propozycje na zdrowe imprezy i kolacje z przyjaciółmi :)

Witajcie :). Nowy Rok to czas nowych postanowień. Jak zawsze ułożyłam sobie całą listę i mam nadzieję, że ponownie uda mi się zrealizować chociaż część. W 2016 odniosłam kilka sukcesów, skreślając z niej parę pozycji, generalnie nie zaliczam jednak tego roku do najbardziej udanych, dlatego też 2017 będzie dla mnie i dla Was wszystkich rokiem wyjątkowym i tego się trzymajmy! Podstawa to wiara w to, że wszystko się uda :).

Przygotowując moje sylwestrowe menu, pomyślałam, że stworzę dla Was post z propozycjami lekkich i zdrowych posiłków na fit imprezy lub kolacje w gronie przyjaciół. Poniższe pomysły możecie wykorzystać np. w trakcie Karnawału. Część z nich pochodzi z kulinarnych książek lub blogów. Zdradzę, że w tym roku jednym z moich postanowień jest dalszy rozwój swoich kulinarnych umiejętności. Pod spodem znajdziecie zdjęcia i krótki opis przygotowania kilku sporządzonych przeze mnie posiłków. Enjoy it! ;)


1. Sałatka z kaszy jaglanej z suszonymi pomidorami, koperkiem, cebulą i przyprawami (pieprz, ostra papryka, zioła prowansalskie, szczypta soli). Kaszę jaglaną należy najpierw umyć w zimnej wodzie i odsączyć, a następnie zalać przegotowanym wrzątkiem, ponownie odsączyć i włożyć do garnka na 15 minut. Po ugotowaniu i odlaniu wody zostawić pod przykryciem na 10 minut tak, aby dojrzała i zrobiła się sypka. Przełożyć do salaterki oraz dodać uprzednio pokrojone suszone pomidory oraz posiekany koperek i drobno pokrojoną cebulkę. Nie jest to sałatka bogata w składniki, jednak wyróżnia się znakomitym smakiem ;). Polecam.

2. Na talerzu znajdziecie koreczki, których sposób przygotowania jest banalnie prosty. Wystarczy pokroić w kostkę ostre korniszonki, marynowane pieczarki, żółty ser oraz pokroić w paski szynkę. Można również dodać paprykę lub jakiekolwiek składniki, na które macie ochotę. Idealne "tapas" na imprezy w gronie przyjaciół.

3. Roladki z tortilli wieloziarnistej ze szczypiorkowym serkiem Almette, wędzonym łososiem i koperkiem. Tortillę należy posmarować serkiem, a następnie położyć na niej plaster łososia oraz poszatkowany koperek. Zawinąć, pokroić kierując nóż w lekki skos oraz spiąć wykałaczką. Gotowe ;).

4. Kulki serowe. Do ich przygotowania potrzebny będzie biały odtłuszczony ser, jogurt naturalny oraz przyprawy. Ser należy rozdrobnić widelcem w misce dolać jogurt naturalny, dodać odrobinę pieprzu, a następnie uformować niewielkich rozmiarów kulki (tak, aby mieściły się w małych kolorowych spodeczkach, jak do Rafaello, ja swoje kupiłam przed Sylwestrem w Rossmannie). Kulki obtoczyć w wybranych przyprawach. Do części z nich wykorzystałam zioła prowansalskie, do pozostałych zaś ostrą paprykę oraz  granulowany czosnek.




5. Korzystając z przepisu z książki Konrada Gacy "Kuchnia Fit", udało mi się sporządzić dorsza zapiekanego z pomidorami, cebulką, ząbkiem czosnku, na bazie oliwy z oliwek. Smacznie, tanio i szybko ;). Składniki i sposób przygotowania znajdziecie na zdjęciu powyżej.




6. Mule w białym winie. Zamrożone małże można rozmrozić wkładając do naczynia z zimną wodą lub do mikrofalówki z funkcją rozmrażania. Ja wybrałam opcję pierwszą. Po rozmrożeniu należy je dokładnie umyć, usuwając wystające "włoski", a następnie do drugiego garnka, na dno, położyć odrobinę masła i podsmażyć na nim posiekany ząbek czosnku oraz małą cebulę szalotkę. Po minucie dolać lampkę wina. Gdy całość lekko się podgotuje do garnka dodać mule i trzymać je pod przykryciem ok. 6 minut. Gdy małże się zagotują przełożyć je do miseczki, dolewając pozostałe na dnie wino. Gotowe ;).

Powyższe przepisy są bardzo proste w przygotowaniu i doskonale nadają się na imprezy w wersji mniej kalorycznej;). Smacznego!

S


niedziela, 27 listopada 2016

Kuchnia fit - zdrowe odżywianie przez cały rok :)

Witajcie po dość długiej przerwie:). Niestety pozagranice.com.pl przestało istnieć, ale z prowadzenia bloga rezygnować nie zamierzam. Zapowiadam więc powrót na starego dobrego blogspota:). Ostatnie miesiące były dla mnie czasem wielu zmian, ale od dziś postaram się pisać dla Was bardziej regularnie.

Jesień i zima to zazwyczaj ten czas w przeciągu całego roku, kiedy najbardziej tracimy motywację do treningów i zdrowego sposobu odżywiania. Krótkie dni i niskie temperatury skutecznie przykuwają nas do łóżka, ciepłego kocyka i długich seansów przed telewizorem. Czy warto jednak zaprzepaścić cały wysiłek włożony w uzyskanie formy, dobrego samopoczucia i satysfakcjonującej nas sylwetki dla powrotu do niezdrowego jedzenia i paru chwil lenistwa przed telewizorem lub komputerem? Ktoś mądry powiedział kiedyś, że "życie to codzienne wybory pomiędzy tym czego chcemy w danej chwili, a tym czego pragniemy naprawdę". Jeśli wprowadzasz do swojego życia zmiany postaraj się, aby były one zmianami na stałe, albo lepiej...nie staraj się, po prostu to zrób, bo chcieć to móc, a rzeczy niemożliwe nie istnieją :).

Fit kuchnia - nowe kulinarne eksperymenty 

Ostatnio postanowiłam trochę poeksperymentować w kuchni. Fit przepisy z kulinarnych książek i blogów wydawały się dość proste w przygotowaniu, dlatego zabrałam się do pracy. Pod spodem znajdziecie efekty mojej działalności oraz zdrowe produkty, które na stałe zagościły w mojej kuchni. Smacznego! :)



Płatki owsiane, nasiona szałwii hiszpańskiej potocznie zwane nasionami chia, otręby pszenne, wiórki kokosowe, miód z zaufanej pasieki, banan, rodzynki i żurawina. Wszystkie wyżej wymienione składniki wykorzystałam do stworzenia fit batonów. Idealne przed treningiem, na drugie śniadanie przy biurku w pracy lub w razie poczucia nagłego głodu ;). Może kształt nie wyszedł idealny, wybaczcie, cały czas się uczę :D.





A tak wygląda moja mała skrytka z przygotowanymi składnikami do owsianki. Otręby, nasiona chia, wiórki kokosowe, rodzynki. Czasami dorzucam jeszcze orzechy włoskie i suszone jabłka (nie za dużo, suszone owoce są kaloryczne).




Wersja na fit imprezy. Frytki warzywne z marchewki i pietruszki. Warzywa zostały przeze mnie pokrojone w słupki, skropione oliwą z oliwek i przyprawione ostrą papryką oraz majerankiem. Czasami dodaję również rozmaryn.


A teraz wersja na miły wieczór z psiapsiółą ;). Kurczak gotowany na parze z musem brokułowym i płatkami migdałowymi. Na deser jogurt typu greckiego z malinami, nasionami chia i syropem klonowym. Małą rozpustą pozostaje, widoczne w tle, różowe wino. Czasami można zgrzeszyć, oby nie było to jednak za często:).



Poniżej najzdrowsze masło orzechowe jakie udało mi się znaleźć na rynku. Bez cukru, soli, oleju palmowego i glutenu. 95% orzechów ziemnych. Pamiętajcie, iż prawdziwe masło orzechowe powinno ich mieć co najmniej 80%.



Mała fanaberia na wieczór. Mleczko kokosowe. Do dziś zastanawiam się jakim cudem udało mi się samej rozłupać ten kamień...




Zdrowie przez cały rok - bądź fit nie tylko "w sezonie"

Aby cieszyć się dobrym humorem, zdrowiem i sylwetką warto wprowadzić nowe nawyki żywieniowe na stałe. Stany depresyjne i połowa Twoich problemów odejdą w niepamięć. Trzymam kciuki aby udało Ci się wytrwać w swoich postanowieniach!

S

piątek, 26 czerwca 2015

Czas na wielkie zmiany ;)!

Kochani...wiem, znów dawno mnie tutaj nie było...Wszystko dlatego, że rozpoczęłam pracę nad czymś nowym i mam nadzieję, iż dużo lepszym :). Kilka tygodni temu założyłam nową stronę internetową, tym razem opartą na technologii wordpressa. Wszystkich zainteresowanych gorąco zapraszam do jej odwiedzenia. Zmienił się tytuł, od dziś wszystkie kolejne posty przeczytacie pod adresem: pozagranice.com.pl :). Strona będzie stanowić kontynuację "Chwytając w palce wiatr", a zarazem znajdziecie tam wszystkie posty, które już mieliście okazje przeczytać tutaj:). Mam nadzieję, że będzie się Wam podobało. Póki co zabieram się za przenoszenie postów, co jest czynnością bardzo czasochłonną (wordpress ma bardziej skomplikowaną pulę narzędzi). Proszę o cierpliwość. Za jakiś czas postaram się dla Was napisać coś nowego. "Chwytając w palce wiatr" nie ulegnie likwidacji, natomiast do lektury nowych postów zapraszam już pod adres pozagranice.com.pl ;). Do zobaczenia!;)

poniedziałek, 4 maja 2015

Wiosna w kuchni! ;)

Postanowiłam podzielić się z Wami swoimi prostymi i niewyszukanymi przepisami na smaczne i zarazem zdrowe jedzenie na wiosnę;). Zdjęcia zostały zrobione już dawno i spokojnie czekały na publikację na moim blogu. Jeżeli pragniecie wprowadzić do swojej codziennej diety kilka zmian i tchnąć w nią ducha świeżości i wiosny, z pewnością znajdziecie tutaj coś dla siebie;). Zatem zapraszam do czytania:).


1) Sałatka z mozarellą i szynką serrano

Do sporządzenia potrawy potrzebujesz:
  • miksu sałat, który kupisz w każdym większym markecie typu "Biedronka", "Piotr i Paweł", "Alma"
  • 1 opakowania białego sera mozarella
  • hiszpańskiej szynki serrano (można zastąpić włoską prosciutto lub - jeśli Cię na to stać - parmeńską ;d)
  • 1 bagietki
  • masła klarowanego
  • koperku
Do miski wrzucamy miks sałat. Nie trzeba go myć, sałata przed zapakowaniem została opłukana, więc można śmiało wsypać ją do naczynia i dodać pozostałe składniki. Ser mozarella kroimy w kostkę, a pomidorki koktajlowe płuczemy pod bieżącą wodą i razem z serem dodajemy do sałatki. Następnie rwiemy na kawałki 3 plasterki hiszpańskiej szynki serrano. Mieszamy całość. Bagietkę kroimy, a na patelni roztapiamy niewielką ilość masła klarowanego (jeżeli smażycie gorąco zachęcam do tego, by robić to właśnie na maśle klarowanym, ewentualnie na oleju kokosowym, o którego magicznych właściwościach pisałam już kiedyś tutaj lub też na smalcu - wbrew pozorom smażenie na nim jest bardzo zdrowe i nie powoduje tycia). Gdy masło już się rozpłynie, na patelnię kładziemy pokrojoną bagietkę i posypujemy ją koperkiem. Ściągamy z patelni. Przekładamy na talerz i gotowe!;)



2) Green smoothie

Lekka przekąska na drugie śniadanie lub deser. Potrzebujesz:

  • jogurtu naturalnego
  • szpinaku w liściach
  • pół zielonego jabłka
  • pół banana
  • pół awokado
Jogurt naturalny wlewamy do blendera, a następnie dodajemy umyty wcześniej szpinak w liściach oraz pokrojone w cienkie plasterki jabłko, pół banana i pokrojone awokado. Całość blendujemy aż do uzyskania w miarę jednolitej konsystencji. Gotowe! Na zdrowie!;)




3) Naleśniki na mące kukurydzianej z kremem z awokado i czekoladową odżywką białkową

Do wykonania tej prostej i niezwykle pożywnej potrawy potrzebujesz:

  • mąkę kukurydzianą (ok. 250 g, ilość wg własnego uznania, wszystko zależy od tego, ile naleśników planujesz usmażyć)
  • 1 jajko
  • 250 mln mleka
  • odrobinę masła klarowanego do dodania na patelnię
  • szczypta soli
  • awokado
  • 1,5 miarki czekoladowo-orzechowej odżywki białkowej (ok. 45 g)
  • płatki migdałów
Najpierw zabieramy się za przygotowanie kremu. Awokado obierz, wyciągnij pestkę, pokrój na kawałki, dodaj 1,5 nabierki odżywki białkowej i odrobinę mleka, a następnie zblenduj do uzyskania w miarę jednolitej masy. Gdy krem będzie już gotowy, możesz zająć się wyrabianiem ciasta na naleśniki. Mąkę kukurydzianą wsyp do miski, a następnie dodaj do niej jajko oraz mleko. Dokładnie wymieszaj lub zblenduj, a powstałą masę wlewaj na rozgrzaną wcześniej patelnię (z roztopionym masłem klarowanym). Po zrobieniu placków naleśnikowych każdy z nich posmaruj kremem z awokado i odżywki oraz posyp płatkami migdałów. Gotowe!;)


Mam nadzieję, że moje pomysły się przydadzą;). Smacznego!

S

Miesiąc na siłowni - moje spostrzeżenia:)

Tak jak w tytule planuję Wam dzisiaj w kilku słowach przedstawić swoje spostrzeżenia na temat siłowni po pierwszym miesiącu treningów:). Ćwiczenia z wykorzystaniem maszyn dają mi nieopisanie wiele przyjemności i z chęcią będę na nich trenować dalej, jednak w maju ze względów naukowych i zawodowych, przy ograniczonym czasie zmuszona jestem zrobić sobie krótką przerwę. Dojazd na siłownię niemal na drugim końcu Wrocławia, trening i powrót do domu zajmuje mi zwykle 4 h, na co w maju pozwolić sobie niestety nie mogę :(. Ponownie skoncentruję się na treningach wzmacniających i interwałowych w domu, a gdy pogoda będzie sprzyjać wyruszę pobiegać w dłuższą trasę, chwytając nieśmiałe promienie słońca i wiatr we włosy...a może raczej w place ;).


Wracając do moich spostrzeżeń:

1) Po miesiącu stałam się trochę silniejsza niż jeszcze 4 tygodnie temu. Ćwicząc na maszynach, nawet z niewielkim obciążeniem, jesteśmy w stanie podnieść swoją siłę o wiele bardziej niż w trakcie treningów fitness czy innych form rekreacji. Fitness poprawia naszą wytrzymałość, biegi szybkość, sporty walki zwinność... a siłownia, jak sama nazwa wskazuje, siłę:).

2) Atmosfera na siłowni bardzo przypadła mi do gustu. Nie do końca potrafię wytłumaczyć w jaki sposób się to stało, ale już po miesiącu treningów poczułam zdrowe uzależnienie. Poznałam kilkoro nowych ludzi, z którymi wymieniamy się doświadczeniem i cennymi radami:).

3)Mężczyźni na siłowni...ilekroć słyszę "Dzisiaj triceps i plecy" albo "Biceps i klata" chce mi się śmiać. Autentycznie...nie mogę się powstrzymać. No cóż...każdy ma swój treningowy cel...Dla mnie najważniejsze jest aby się wzmocnić i przeprowadzić trening jak najbardziej ogólnorozwojowy. Mężczyźni wiadomo na co kładą nacisk. W każdym razie uważam, że swój cel osiągneliby, być może nawet w szybszym tempie, wykonując treningi na różne partie mięśni podczas jednego treningu.

4) Trochę zastanawia mnie dlaczego osoby trenujące na siłowni (już od kilku lat) robią pomiędzy seriami tak długie przerwy...Można odpocząć 60 sekund po kilkunastu minutach treningu, ale niektórzy mężczyźni, nawet Ci wysportowani i zdawałoby się bardziej świadomi, nie do końca trzymają się zasad zrównoważonego treningu, odpoczywając kilka minut :p. Taki trening nie ma sensu.

5) STRETCHING po wysiłku!!! Na siłowni prawie nikt go nie wykonuje. Naliczyłam kilka zdrowo podchodzących do sprawy osobników:). Reszta trenujących zapomina o tak ważnym i podstawowym elemencie, który zapobiega zakwasom i różnego rodzaju kontuzjom potreningowym. Nie pochwalam!!!

Podsumowując mój wywód, siłownia to wspaniałe miejsce, gdzie można popracować nad swoją sylwetką, wytrzymałością (wykonując ćwiczenia w strefie cardio) oraz urozmaicić codzienne treningi. Miła atmosfera i nowe znajomości to dodatkowy atut uczęszczania na siłownię. Jeżeli jednak ktoś z Was planuje w najbliższym czasie wykupić karnet, pamiętajcie o stretchingu na koniec! Proszę. Dla Waszego dobra! ;).

S

środa, 22 kwietnia 2015

Czas na zmiany! Wyzwanie na siłowni :)

Lato zbliża się wielkim krokami, a większość z nas uparcie dąży do zrealizowania swoich wiosennych postanowień. Kwiecień i maj to dobry okres by się zmobilizować, porzucić negatywne myślenie i z zaciśniętymi zębami kroczyć do przodu, wierząc w swój sukces. W końcu nie mamy nic do stracenia. Rozpoczynając walkę z własnymi słabościami, jesteśmy już o krok dalej od tych, którzy bezczynnie siedzą na kanapie. 

W tym miesiącu postanowiłam dokonać drobnych zmian jeśli chodzi o planowanie swoich treningów. Z zestawów ogólnorozwojowych, interwałów oraz programów wzmacniających, które wykonuję w domu nie zamierzam rezygnować, jednak jak podkreślałam już wielokrotnie, najlepsze i najszybsze efekty widoczne są wtedy, gdy wykonujemy zróżnicowane treningi, nie bazując jedynie na jednym czy dwóch rodzajach aktywności. W kwietniu postanowiłam więc wykupić karnet na siłownię. Zapomniałam  jak bardzo to kocham <3! Ćwiczenia na maszynach to zupełnie co innego niż trening przy wykorzystaniu własnej masy ciała. Pozwala lepiej się wzmocnić, a w przypadku ćwiczeń ze strefy kardio jak np. orbitrek, bieżnia czy rower stacjonarny lub treningów obwodowych, możemy liczyć na szybsze spalanie kalorii. 

Jak wygląda mój trening? Na siłowni ćwiczę 2 lub 3 razy w tygodniu. Jako rozgrzewkę traktuję dziesięciominutowy bieg na orbitreku, podczas którego intensywnie pracują zarówno mięśnie rąk, jak i mięśnie skośne brzucha, czworogłowe i dwugłowe ud oraz trójgłowe łydek. Następnie przychodzi kolej na wzmacnianie. W poniedziałki zabieram się za pracę nad tricepsami, mięśniami pleców (najszerszy, czworogłowy oraz prostowniki kręgosłupa) oraz wykonuję trening brzucha. Na koniec czeka mnie dziesięciominutowy bieg na bieżni, relaks na specjalnym antycellulitowym rollerze :D oraz rozciąganie (OBOWIĄZKOWO!). W środy staram się  nieco zmieniać swój trening. Siłownia to także miejsce, gdzie można wykonywać zróżnicowane typy treningów, nie bazując ciągle na tych samych zestawach. Należy pamiętać o tym, iż mięśnie nie mogą się przyzwyczaić do konkretnego rodzaju wysiłku... aby podtrzymać swoją kondycję lub ją poprawić koniecznie trzeba zmieniać zestaw ćwiczeń...jeśli w poniedziałek koncentrujemy się na wzmacnianiu, w środę wykonujemy głównie ćwiczenia kardio, w piątek możemy zaserwować naszemu organizmowi interwał (w przypadku siłowni, np. bieg na bieżni w zróżnicowanym tempie - 2 minuty 8km/h i 2 minuty 10 km/h, na przemian) lub obwód. Środy przypadają u mnie na ćwiczenia kardio (orbitrek, rower, bieżnia) oraz krótki trening obwodowy, do tego dochodzi również przysiad ze sztangą (na razie podnoszę 25 kg, ale dajcie mi jeszcze 2 tygodnie) oraz martwy ciąg (obciążenie 30 kg). Piątki to dni nóg, podczas których królują ćwiczenia na mięśnie czworogłowe oraz odwodziciele i przywodziciele. Obowiązkowo pod koniec każdego treningu (nie ważne czy to poniedziałek, środa czy piątek) wykonuję kilka ćwiczeń wzmacniających mięśnie brzucha. 

PS Na koniec kilka spostrzeżeń. Zgadzam się z Natalią z bloga "Fitujemy". Siłownia ma swój klimat. Staram się przymykać oko na tzw. "pakerów" pod wpływem suplementacji, afiszujących się swoimi nienagannie wysportowanymi sylwetkami ;p. Oprócz nich można spotkać całkiem sporo sympatycznych ludzi, którzy służą radami i wskazówkami oraz nawiązać nowe znajomości. 

PS 2 Zainteresowanych zapraszam na swoją stronę na facebooku "Chwytając w palce wiatr" :).

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Viva Las Vegas!

Kolejny post z cyku "US Road Trip";). Wybaczcie, ale ostatnio w ogóle nie miałam czasu, aby tutaj zaglądać. Intensywna praca nad ukończeniem mgr oraz pozostałe obowiązki sprawiły, iż na chwilę musiałam zawiesić swoją działalność na blogu. Od teraz postaram się już jednak pisać dla Was bardziej regularnie;). 

Las Vegas, jak każde duże amerykańskie miasto, tętni życiem 24h/dobę. Niestety spędziliśmy tu tylko jeden dzień, a to zdecydowanie za mało, aby zobaczyć wszystko i dać się porwać wspaniałemu nocnemu klimatowi metropolii;). Jako, iż jestem wielką fanką motoryzacji i szybkich sportowych samochodów, razem z Piotrkiem, postanowiłam się udać do nowoczesnego i ogromnego salonu Ferrari i Maserati. Na wstępie zaznaczono jednak, iż na terenie obiektu nie można wykonywać żadnych zdjęć... :( Byłam niepocieszona, ale w nagrodę pozwolono nam zatrzymać na pamiątkę nasze wejściówki, które otrzymaliśmy do zawieszenia na szyi. Wyglądem przypominały te, upoważniające do wstępu na wyścig Formuły 1 :D! 





 Salon Ferrari i Maserati


Wieczorem cała nasza podróżnicza ekipa udała się do kasyna! ;). Pobyt w "Mieście Grzechu" bez nocnego szaleństwa przy stole do ruletki to dopiero ciężki grzech! Nie do końca rozumiejąc zasady gry, postanowiliśmy postawić wszystko na jedną kartę i zdać się na opatrzność losu. Chyba za bardzo wierzyłam w swój "łut szczęścia początkującego", bo stawiając swoje pieniądze na przemian na czarne i czerwone żetony...przegrałam 20$....Niczego jednak nie żałuję! Zabawa podczas gry i towarzyszące jej emocje to niezapomniane doznanie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dane mi będzie spróbować swojego szczęścia, które się do mnie uśmiechnie;). Może tym razem w Monako...Po ruletkowym szaleństwie najbardziej żal zrobiło mi się Huberta...przegrał 80$...jednak gra potrafi czasami za mocno wciągnąć :D. 


 Casino "Circus Circus"

Moja pierwsza ruletka w kasynie ;)



Nigdy nie zapomnę również widoku roztaczającego się z naszego wspaniałego, luksusowego hotelu...Dzięki Monice, która sprytnie wykorzystując okazję, zarezerwowała nam nocleg w jednym z najsłynniejszych hoteli w Las Vegas, "Stratosphere", spędziliśmy noc "w chmurach" za naprawdę niewielkie pieniądze. Opłacało się polować na oferty "super last minute". Wieczorem wjechaliśmy na taras widokowy, znajdujący się w ogromnej przeszklonej kuli. Rozświetlone nocą LV zapiera dech w piersiach, jednak mimo wszystko widoku nie da się porównać z magicznym Manhattanem, widocznym z Empire State Building.

Ostatni etap zwiedzania miasta to nocny spacer główną ulicą, przy której znajduje się ekskluzywny "The Venecian Hotel". Nazwa wskazuje na jego wystrój. Przed obiektem zlokalizowana jest ogromna gondola:). Las Vegas słynie z hoteli, których charakter i wygląd nawiązuje do wielkich miast. Znaleźć tu można np. "New York-New York Hotel&Casino", przed którym podziwiać można okazałą makietę Manhattanu lub też "Paris Las Vegas Hotel&Casino" z ogromną wieżą Eiffla :).

Las Vegas to miasto z innej bajki, do którego koniecznie musicie zawitać podczas podróży po Stanach. Mam nadzieje, że będzie mi dane jeszcze kiedyś tutaj powrócić.