Fitnessowe porady dla początkujących

Witajcie! ;) Było już trochę o podróżach. Teraz kolej na coś zupełnie innego. Coś dla amatorów zdrowego stylu życia. Fitnessek (bądź też Panów) dopiero rozpoczynających swoją przygodę z tą formą rekreacji.

Jeśli bardzo pragniecie wprowadzić do swojego życia drobne zmiany: podnieść kondycję, schudnąć lub zwyczajnie poprawić sobie humor (dzięki wydzielającym się w trakcie treningu endorfinom) najważniejszym krokiem jest podjęcie właściwej decyzji o odpowiedniej formie ćwiczeń i wytrwałe dążenie do celu. Dlaczego wybór formy treningu ma tak duże znaczenie? Przede wszystkim dlatego, iż jeśli zdecydujesz się na   coś, co sprawia Ci przyjemność i nie staje się to po pewnym czasie nudne, łatwiej będzie Ci wytrwać w swoich postanowieniach i nie zniechęcisz się tak szybko do ruchu. Możesz zacząć od tańca, popularnej w ostatnim czasie zumby, czy fitnessu: istnieje wiele form tego typu zajęć, najskuteczniejsze w walce ze zbędnymi kilogramami są ćwiczenia ogólnorozwojowe TBC (Total Body Conditioning), trening funkcjonalny (pobudzający do pracy zarówno układ mięśniowy, jak i nerwowy, dzięki czemu ćwiczymy także koordynację i koncentrację), jak i wszelkie formy treningu cardio i interwały. Te ostatnie cechują się zmiennym tempem wykonywanych ćwiczeń, dzięki czemu nasze tętno na przemian podwyższa się i spada. Są to treningi dla bardziej zaawansowanych osób, których nie zraża ich intensywność oraz tych, którzy gustują w podskokach, biegu łączonych naprzemiennie z wytrzymałościowo-wzmacniającymi ćwiczeniami cardio.

Rozpoczynając cykl treningowy powinniście wyznaczyć sobie REALNE cele. Nie można wymagać od siebie za dużo w zbyt szybkim okresie czasu, spada wtedy motywacja do dalszej pracy nad sobą, spowodowana irytacją i złością na brak wystarczających efektów. Nie wszystko da się osiągnąć od razu. Utrata zbędnych kilogramów, czy poprawa kondycji wymaga dużo cierpliwości i sporego zaangażowania, co więcej SYSTEMATYCZNOŚCI. Zalecam treningi co najmniej 3 razy w tygodniu.

Jeśli Twoim głównym celem jest pozbycie się nadmiernej tkanki tłuszczowej pamiętaj, że same treningi nie wystarczą. Koniecznie trzeba je połączyć z odpowiednią (pełnowartościową) dietą. W przeciwnym wypadku wskaźnik wagi może nawet podskoczyć w górę (zwiększa się objętość tkanki mięśniowej, a spalanie tłuszczu zachodzi wolniej, niż wtedy, gdy połączymy ćwiczenia z dietą). Stawiaj na warzywa, ciemne pieczywo, 4 porcje owoców dziennie i pij dużo wody oraz zielonej i czerwonej herbaty. Moim ulubionym pomysłem na śniadanie, lub przekąskę są koktajle, tzw. smoothie - jogurt naturalny połączony z miksem dowolnych owoców.

Wracając do treningów, bardzo ważnym czynnikiem, o którym niestety baaardzo często się zapomina jest przeprowadzenie rozgrzewki przed wysiłkiem oraz stretchingu po ćwiczeniach. Dlaczego ma to tak duży wpływ? Przede wszystkim rozgrzewka zapobiega wszelkim kontuzjom, rozgrzewa cały organizm i pobudza do pracy mięśnie, które będą obciążone podczas właściwego treningu. Stretching natomiast pozwala delikatnie rozciągnąć mięśnie po pracy i zapobiega powstawaniu zakwasów. "Wycisza" organizm. Odpowiednia rozgrzewka powinna trwać ok. 8 minut, zaś stretching do pięciu.

Mogłoby się zdawać, że nie piszę teraz nic nowego, zalecenia znane prawie wszystkim, którzy choć raz w życiu próbowali podjąć walkę ze swoimi słabościami, dążyli do poprawy własnego wyglądu lub kondycji...niestety bardzo wiele osób wciąż zapomina o tych PODSTAWOWYCH zasadach i popełnia wiele błędów, które prowadzą do irytacji, złości na samego siebie, w efekcie zaprzestania dalszej walki o swoje marzenia. Nie poddawaj się! Wybierz swoją ulubioną formę ćwiczeń i zacznij działać, a małymi kroczkami dojdziesz do celu.




Komentarze

  1. Sonia będę śledzić! A może akurat mnie zmotywujesz do fitness.. bo u mnie z aktywnością fizyczną to na bakier ;-)
    Zapraszam na mojego:
    http://my-welly-world.blogspot.co.nz/2013/06/wietrzny-welliington-peen-niesamowitych.html
    Buźka,
    Izabela

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe ;D Postaram się Ciebie zmotywować, bo to naprawdę fajny sposób na spędzenie wolnego czasu. Na początku będzie ciężko się zabrać do pracy, a potem już jak z płatka i sama zobaczysz, że jest fajnie ;)). Twojego bloga też z chęcią będę śledzić! Uwielbiam czytać o podróżach, a już taki kierunek jak Nowa Zelandia....muszę śledzić!!! ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również brakuje motywacji, ostatnio coś nie mogę wziąć się za siebie :P . Obiecałam sobie ćwiczyć przed naszym wyjazdem na podbój Europy ( :D ), a od kiedy przyjechałam do domu nie chce mi się nic... no cóż, jeszcze tydzień z hakiem został, tylko czy mogę jeszcze liczyć na jakieś pozytywne efekty? ;)

    Joanna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Si;)! Efektów dużych nie będzie, ale zawsze lepiej późno, niż później;). Myślę, że podbijając Europę też troszkę przy okazji "poćwiczymy", w końcu przemierzanie wzdłuż i wszerz zaplanowanych miejsc też będzie troszkę męczące, więc mamy 2 w 1 - zwiedzanie i mały trening;).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Malaga i okolice Costa del Sol - chłonąc andaluzyjskie klimaty...

Długi weekend w Trójmieście - jesień nad polskim morzem!

Granada - śladami kultury mauretańskiej