Viva Las Vegas!

Kolejny post z cyku "US Road Trip";). Wybaczcie, ale ostatnio w ogóle nie miałam czasu, aby tutaj zaglądać. Intensywna praca nad ukończeniem mgr oraz pozostałe obowiązki sprawiły, iż na chwilę musiałam zawiesić swoją działalność na blogu. Od teraz postaram się już jednak pisać dla Was bardziej regularnie;). 

Las Vegas, jak każde duże amerykańskie miasto, tętni życiem 24h/dobę. Niestety spędziliśmy tu tylko jeden dzień, a to zdecydowanie za mało, aby zobaczyć wszystko i dać się porwać wspaniałemu nocnemu klimatowi metropolii;). Jako, iż jestem wielką fanką motoryzacji i szybkich sportowych samochodów, razem z Piotrkiem, postanowiłam się udać do nowoczesnego i ogromnego salonu Ferrari i Maserati. Na wstępie zaznaczono jednak, iż na terenie obiektu nie można wykonywać żadnych zdjęć... :( Byłam niepocieszona, ale w nagrodę pozwolono nam zatrzymać na pamiątkę nasze wejściówki, które otrzymaliśmy do zawieszenia na szyi. Wyglądem przypominały te, upoważniające do wstępu na wyścig Formuły 1 :D! 





 Salon Ferrari i Maserati


Wieczorem cała nasza podróżnicza ekipa udała się do kasyna! ;). Pobyt w "Mieście Grzechu" bez nocnego szaleństwa przy stole do ruletki to dopiero ciężki grzech! Nie do końca rozumiejąc zasady gry, postanowiliśmy postawić wszystko na jedną kartę i zdać się na opatrzność losu. Chyba za bardzo wierzyłam w swój "łut szczęścia początkującego", bo stawiając swoje pieniądze na przemian na czarne i czerwone żetony...przegrałam 20$....Niczego jednak nie żałuję! Zabawa podczas gry i towarzyszące jej emocje to niezapomniane doznanie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dane mi będzie spróbować swojego szczęścia, które się do mnie uśmiechnie;). Może tym razem w Monako...Po ruletkowym szaleństwie najbardziej żal zrobiło mi się Huberta...przegrał 80$...jednak gra potrafi czasami za mocno wciągnąć :D. 


 Casino "Circus Circus"

Moja pierwsza ruletka w kasynie ;)



Nigdy nie zapomnę również widoku roztaczającego się z naszego wspaniałego, luksusowego hotelu...Dzięki Monice, która sprytnie wykorzystując okazję, zarezerwowała nam nocleg w jednym z najsłynniejszych hoteli w Las Vegas, "Stratosphere", spędziliśmy noc "w chmurach" za naprawdę niewielkie pieniądze. Opłacało się polować na oferty "super last minute". Wieczorem wjechaliśmy na taras widokowy, znajdujący się w ogromnej przeszklonej kuli. Rozświetlone nocą LV zapiera dech w piersiach, jednak mimo wszystko widoku nie da się porównać z magicznym Manhattanem, widocznym z Empire State Building.

Ostatni etap zwiedzania miasta to nocny spacer główną ulicą, przy której znajduje się ekskluzywny "The Venecian Hotel". Nazwa wskazuje na jego wystrój. Przed obiektem zlokalizowana jest ogromna gondola:). Las Vegas słynie z hoteli, których charakter i wygląd nawiązuje do wielkich miast. Znaleźć tu można np. "New York-New York Hotel&Casino", przed którym podziwiać można okazałą makietę Manhattanu lub też "Paris Las Vegas Hotel&Casino" z ogromną wieżą Eiffla :).

Las Vegas to miasto z innej bajki, do którego koniecznie musicie zawitać podczas podróży po Stanach. Mam nadzieje, że będzie mi dane jeszcze kiedyś tutaj powrócić.

Komentarze

  1. Nigdy nie byłam w kasynie :)
    Pozdrawiam,
    fit-healthylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie można robić zdjęć w salonie Ferrari? Wtf.. patologia. Chętnie bym pooglądał:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią odwiedziłabym Las Vegas, chociaż na jeden dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakaz zdjęć to bezsens, ale reszta robi wrażenie. Pozazdrościć wyprawy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety...byłam trochę rozczarowana zakazem robienia zdjęć, bo gdy odwiedzam jakiś salon lub wystawę samochodów koniecznie muszę zrobić foto każdej maszynie z osobna ;d. Las Vegas jest magiczne, polecam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A czemu ma służyć zakaz fotografowania? Rozumiem masę bezsensów u nas, ale tam? No, ale sama wycieczka warta nawet braku fotek ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Malaga i okolice Costa del Sol - chłonąc andaluzyjskie klimaty...

Długi weekend w Trójmieście - jesień nad polskim morzem!

Granada - śladami kultury mauretańskiej