Czas na zmiany! Wyzwanie na siłowni :)

Lato zbliża się wielkim krokami, a większość z nas uparcie dąży do zrealizowania swoich wiosennych postanowień. Kwiecień i maj to dobry okres by się zmobilizować, porzucić negatywne myślenie i z zaciśniętymi zębami kroczyć do przodu, wierząc w swój sukces. W końcu nie mamy nic do stracenia. Rozpoczynając walkę z własnymi słabościami, jesteśmy już o krok dalej od tych, którzy bezczynnie siedzą na kanapie. 

W tym miesiącu postanowiłam dokonać drobnych zmian jeśli chodzi o planowanie swoich treningów. Z zestawów ogólnorozwojowych, interwałów oraz programów wzmacniających, które wykonuję w domu nie zamierzam rezygnować, jednak jak podkreślałam już wielokrotnie, najlepsze i najszybsze efekty widoczne są wtedy, gdy wykonujemy zróżnicowane treningi, nie bazując jedynie na jednym czy dwóch rodzajach aktywności. W kwietniu postanowiłam więc wykupić karnet na siłownię. Zapomniałam  jak bardzo to kocham <3! Ćwiczenia na maszynach to zupełnie co innego niż trening przy wykorzystaniu własnej masy ciała. Pozwala lepiej się wzmocnić, a w przypadku ćwiczeń ze strefy kardio jak np. orbitrek, bieżnia czy rower stacjonarny lub treningów obwodowych, możemy liczyć na szybsze spalanie kalorii. 

Jak wygląda mój trening? Na siłowni ćwiczę 2 lub 3 razy w tygodniu. Jako rozgrzewkę traktuję dziesięciominutowy bieg na orbitreku, podczas którego intensywnie pracują zarówno mięśnie rąk, jak i mięśnie skośne brzucha, czworogłowe i dwugłowe ud oraz trójgłowe łydek. Następnie przychodzi kolej na wzmacnianie. W poniedziałki zabieram się za pracę nad tricepsami, mięśniami pleców (najszerszy, czworogłowy oraz prostowniki kręgosłupa) oraz wykonuję trening brzucha. Na koniec czeka mnie dziesięciominutowy bieg na bieżni, relaks na specjalnym antycellulitowym rollerze :D oraz rozciąganie (OBOWIĄZKOWO!). W środy staram się  nieco zmieniać swój trening. Siłownia to także miejsce, gdzie można wykonywać zróżnicowane typy treningów, nie bazując ciągle na tych samych zestawach. Należy pamiętać o tym, iż mięśnie nie mogą się przyzwyczaić do konkretnego rodzaju wysiłku... aby podtrzymać swoją kondycję lub ją poprawić koniecznie trzeba zmieniać zestaw ćwiczeń...jeśli w poniedziałek koncentrujemy się na wzmacnianiu, w środę wykonujemy głównie ćwiczenia kardio, w piątek możemy zaserwować naszemu organizmowi interwał (w przypadku siłowni, np. bieg na bieżni w zróżnicowanym tempie - 2 minuty 8km/h i 2 minuty 10 km/h, na przemian) lub obwód. Środy przypadają u mnie na ćwiczenia kardio (orbitrek, rower, bieżnia) oraz krótki trening obwodowy, do tego dochodzi również przysiad ze sztangą (na razie podnoszę 25 kg, ale dajcie mi jeszcze 2 tygodnie) oraz martwy ciąg (obciążenie 30 kg). Piątki to dni nóg, podczas których królują ćwiczenia na mięśnie czworogłowe oraz odwodziciele i przywodziciele. Obowiązkowo pod koniec każdego treningu (nie ważne czy to poniedziałek, środa czy piątek) wykonuję kilka ćwiczeń wzmacniających mięśnie brzucha. 

PS Na koniec kilka spostrzeżeń. Zgadzam się z Natalią z bloga "Fitujemy". Siłownia ma swój klimat. Staram się przymykać oko na tzw. "pakerów" pod wpływem suplementacji, afiszujących się swoimi nienagannie wysportowanymi sylwetkami ;p. Oprócz nich można spotkać całkiem sporo sympatycznych ludzi, którzy służą radami i wskazówkami oraz nawiązać nowe znajomości. 

PS 2 Zainteresowanych zapraszam na swoją stronę na facebooku "Chwytając w palce wiatr" :).

Komentarze

  1. Życzę powodzenia w wyzwnaiu :)
    Pozdrawiam,
    fit-healthylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Malaga i okolice Costa del Sol - chłonąc andaluzyjskie klimaty...

Długi weekend w Trójmieście - jesień nad polskim morzem!

Granada - śladami kultury mauretańskiej