Health, fitness and fun!

Jak minęła Wam dłuuuga świąteczno-noworoczna przerwa? Mam nadzieję, że 1 stycznia był dla niektórych czasem przełomu i wyznaczenia sobie ambitnych celi na nadchodzący rok. Jak idzie z realizacją? Ja w tym roku zapisałam sobie na kartce 6 najważniejszych postanowień, których zamierzam się uparcie trzymać. Nie zawsze udaje się ze wszystkiego wywiązać i skłamałabym pisząc, iż zawsze kurczowo trzymam się tego, co sobie zaplanuję, jednak w zeszłym roku parę rzeczy się udało i byłam całkiem pozytywnie zaskoczona. Mam nadzieję, że tak będzie i teraz. Jakie to postanowienia? Nie będę zdradzać wszystkiego, żeby nie zapeszyć :P, w każdym razie jedno z nich brzmi, że "To będzie rok fit!" - to dla mnie akurat chyba najłatwiejsze z tych wszystkich, które sobie zapisałam, bo od aktywności jestem już zdrowo uzależniona.

W dzisiejszym poście kilka słów na temat treningu prozdrowotnego oraz tego jakie rodzaje aktywności pomogą nam w najszybszym czasie pozbyć się zbędnej tkanki tłuszczowej i jakie są przyczyny tego, że często mimo zdrowego odżywiania i regularnych treningów nie możemy schudnąć.

Podstawowy sekret zdrowego treningu kryje się w tajemniczym wzorze 3x30x130 (choć domyślam się, iż większość aktywnie trenujących osób już o tym słyszała). Aby zachować zdrowie, podnieść kondycję i cieszyć się szczupłą, wymarzoną sylwetką powinno się wg zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia WHO trenować co najmniej 3 razy w tygodniu, po 30 minut, z tętnem osiągającym ok. 130 uderzeń serca na minutę. Dlaczego właśnie tak? Ćwiczenia 3 razy w tygodniu w zupełności wystarczą, aby cieszyć się dobrym zdrowiem i przy odpowiedniej diecie, stopniowo tracić zbędne centymetry. Dzięki temu, iż nie trenujemy codziennie dajemy naszym mięśniom czas na regenerację. Należy jednak pamiętać, iż przerwa pomiędzy dniami treningowymi nie powinna wynosić więcej niż 2 dni. Trenując 3 razy w tygodniu można więc ustalić sobie, że ćwiczenia wykonujemy w: poniedziałek, czwartek i niedzielę. Regularność jest tutaj najważniejsza! 30 minut...właśnie tyle potrzebuje nasz organizm, aby rozpoczął się w nim proces stuprocentowego spalania tłuszczy. Przed upływem tego czasu, czyli wykonując treningi krótko i średniotrwałe, w organizmie dochodzi głównie do spalania cukrów (do 15 minut spalamy węglowodany, a po 15 minutach 50% wykorzystywanej energii pochodzi z cukru, a 50% z tłuszczu). Ważne jest także, aby podczas treningów utrzymywać tętno ok. 130 bmp. Ćwiczenia przynoszą wtedy najwięcej korzyści. Oczywiście dla każdego z nas zakres idealnego, bezpiecznego tętna treningowego jest inny i wylicza się go ze specjalnego wzoru (Karvonena), jednak 130 uderzeń serca na minutę to tętno, które dla każdego (nawet dla osoby starszej) będzie odpowiednie do tego, by trening przeprowadzić bezpiecznie. Kolejnym ważnym aspektem jest coś, na co uczulałam już w wielu innych postach na tym blogu: rozgrzewka przed treningiem i stretching po ćwiczeniach. Odpowiednio rozgrzany organizm jest mniej podatny na wszelkiego rodzaju kontuzje, przygotowany do intensywniejszego wysiłku i co istotne zwiększa się także jego siła. Stretching (nie mylcie z rozciąganiem) ma zaś na celu przeciwdziałać powstawaniu zakwasów i "wyciszyć" organizm. Różnica pomiędzy stretchingiem, a rozciąganiem polega na tym, iż stretching powinien być wykonywany do momentu wyczucia granicy bólu. Jeżeli czujecie, że rozciągany mięsień zaczyna lekko "szczypać" powinniście zatrzymać ruch i nie wychodzić poza granicę bólu. Jakie rodzaje aktywności w największym stopniu przyczyniają się do spalania tkanki tłuszczowej? Fitness, bieganie, nordic walking, rower, dynamiczny taniec (zumba, bokwa, wszystkie rodzaje tańców latino), mniej tak uwielbiana przez panów siłownia (naprawdę nie polecam... chyba, że ktoś robi to dla czystej przyjemności i radości z treningu, wzmocnienia...). Podczas ćwiczeń na siłowni, wykonując ćwiczenia na różne partie mięśni nie mamy szans przeprowadzić treningu holistycznego, który zakłada, iż wykonując konkretne ćwiczenia, angażujemy jednocześnie wszystkie  największe partie mięśni w organizmie. Trzeba pamiętać o tym, iż nie da się spalić tanki tłuszczowej w jednym określonym miejscu. Trenując, pozbywamy się tłuszczu ze wszystkich części ciała, tak więc ćwiczenia na siłowni, wykonywane na brzuch, ramiona, nogi nie przynoszą żadnego, poza wzmocnieniem, efektu. A bez późniejszego rozciągania (szczerze to nie widziałam jeszcze na siłowni faceta, który się rozciąga) bardzo łatwo doprowadzić do kontuzji.

Teraz odpowiedź na pytanie nurtujące każdego, kto prowadząc zdrowy tryb życia, w dalszym ciągu nie może sobie poradzić z utratą centymetrów... Co robię nie tak...? Trudności w utracie tkanki tłuszczowej mogą przytrafić się każdemu...zależy to od bardzo wielu czynników. Stres i kłopoty z zasypianiem to chyba najbardziej decydujące z nich. W okresie wzmożonego napięcia nerwowego często mamy ochotę sięgać po bardziej kaloryczne posiłki, jednak Ci, którzy mimo wszystko dzielnie trzymają się zasad swojej diety na ogół spożywają mniej kalorii, co prowadzi do spowolnionego metabolizmu. I tak źle i tak niedobrze. Wiem, że redukcja stresu to nieproste zadanie, bo stresu po prostu nie da się uniknąć. Na dodatek stresujący może być sam fakt tego, że nie chudnie się tyle, ile by się chciało...Ja mam na to sprawdzony sposób, aktywność fizyczna podnosi poziom endorfin, a tym samym likwiduje stres...czymś co naprawdę dodaje mi skrzydeł, pozwala odpłynąć i przenieść się w inny świat jest taniec...to działa na mnie jeszcze lepiej niż fitness. Znajdźcie taki rodzaj aktywności, który dostarczy Wam jak najwięcej pozytywnych przeżyć, a po pewnym czasie zobaczycie, że napięcie nerwowe mija, a wraz z nim niechciane centymetry. Kłopoty z zasypianiem powinny odejść wraz ze stresem. Dla tych, którzy jednak nie mogą poradzić sobie wieczorem z zaśnięciem też mam kilka sposobów: koniecznie wyłącznie telewizor i komputer, emitują niebieskie światło, które oszukuje organizm przesyłając mu informacje o tym, iż za oknami jest ranek...zamiast tego weźcie do ręki książkę i czytajcie przy nocnej lampce, która wytwarza żółte, ciepłe światło pomagające zasnąć (możecie wziąć podręcznik do nauki, albo coś naprawdę nudnego, wtedy oczy same zaczną się Wam zamykać ;D ); kolejnym sposobem jest niezastąpiona meliska - uspakaja i usypia, wypijcie godzinę przed zaśnięciem.


Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że dzielnie wytrwaliście do końca. Powodzenia w realizacji celów i marzeń! Trzymam kciuki.

PS Jeśli jest jakiś temat, o którym chcielibyście usłyszeć parę słów piszcie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Malaga i okolice Costa del Sol - chłonąc andaluzyjskie klimaty...

Długi weekend w Trójmieście - jesień nad polskim morzem!

Granada - śladami kultury mauretańskiej